Karmię piersią z lenistwa

Karmienie piersią było dla mnie rzeczą oczywistą. Nie rozkminiałam czy warto czy nie warto, czy chcę czy nie chcę. Wiedziałam, że będę karmić bo było to dla mnie naturalne. Miałam to szczęście, że poza nawałem pokarmu 3 dni po porodzie, nie miałam z karmieniem piersią większych problemów. Zosia jest typowym ssakiem. Od początku świetnie radziła sobie z jedzeniem, nawet z twardych jak kamień podczas nawału piersi. Nie rozleniwiała się ani po smoczku ani po kilkukrotnym podaniu butelki pod moją nieobecność. Pierś to dla niej było to co najlepsze. Butelka nie przemawiała do niej do tego stopnia, że zgodziła sie z niej pić dosłowie kilka razy jedynie w pierwszych 2 miesiącach po narodzinach. 

Dla mnie karmienie piersią to przede wszystkim wygoda. Nie wyobrażam sobie wstawać w nocy, grzać, odmierzać, mieszać, wyparzać. Rozbudzać się przy tym i przy okazji dziecko. Wielki szacun dla tych, którzy się na to decydują dobrowolnie- serio. Z mojego punktu widzenia karmienie dziecka mlekiem modyfikowanym wymaga więcej poświęcenia ze strony rodzica niż, wbrew ogólnej opinii, karmienie piersią. Trzeba kupować, nosić ze sobą, wyparzać, myć, odmierzać, gotować, mieszać…sterta butelek i sterta smoczków. Nie mówiąc o kasie. Pamiętać trzeba, żeby z domu nie wychodzić bez jedzenia. Liczyć ile godzin nas nie będzie i ile tego wszystkiego. Uzależniać się. Strasznie. A pierś? Zawsze pod ręką, zawsze świeże, ciepłe i dokładnie tyle ile dziecko sobie "zamówi". No nie wierzę, że ludzie rezygnują z tego z własnej woli. 

Nie mówiąc już o wartości mleka mamy. O tym, że nie dość, że bogate we wszystko co najlepsze dla naszego dziecka to jeszcze jest żywe. Oznacza to, że mleko mamy zmienia się wraz z wiekiem jej dziecka, z potrzebami, z porami dnia- inne bowiem jest mleko dzienne a całkowicie inne mleko nocne. Wiedzieliście, że mleko w nocy zawiera składniki pomagające wyciszyć się maluszkowi, rozluśniające i uspakajające, a co za tym idzie, pomagające spać? Albo, że gdy dziecko bawiąc się weźmie do buzi coś brudnego, a później je z piersi, organizm mamy natychmiast wytwarza i przekazuje mu antyciała dokładnie w tym właśnie karmieniu? Albo, że ta sama kobieta karmiąca swoje starsze dziecko jedną piersią a nowonarodzone drugą ma dwa zupełnie różne mleka w jednej i w drugiej piersi- oba przystosowane dla tego konkretnego dziecka które karmi? Dla mnie są to rzeczy niesamowite, magiczne, świadczące o tym, że cokolwiek ktokolwiek by nam nie mówił, mleko mamy ZAWSZE będzie najlepszym i najbardziej wartościowym pożywieniem dla jej dziecka. Mleko modyfikowane NIGDY nie będzie równie dobre ani nawet prawie takie samo. 

Broń Boże nie neguje kobiet, które karmią swoje dzieci mlekiem modyfikowanym. Mówię tylko, że nie rozumiem jedynie jak świadomie mogą się one na to decydować. Podkreślam- ŚWIADOMIE! Bo mamy, które z różnych powodów nie mogą karmić piersią to zupełnie inna historia. Często nie mają one wyboru. Doskonale rozumiem na czym polega brak odpowiedniego wsparcia, pozostawienie samym sobie, w zupełnie nowej sytuacji, zmeczonych po porodzie z płaczącym dzieckiem- nie każdej się udaje. Ale kobiety, które głoszą, że mleko modyfikowane jest równie dobre albo, o zgrozo, nawet lepsze…radzę poczytać, zagłębić się w temat i jeżeli mimo to nadal będziecie obstawać przy mm to niech to chociaż będzie całkowicie świadomy wybór.

Nasza mleczna historia trwa już 9,5 miesiąca. I pewnie jeszcze chwilę potrwa. Na pamiątkę postanowiłam wziać udział w pięknej sesji. Karolina Gwiszcz uwieczniła nasze wyjątkowe, cudowne chwile w sposób idealny. Nie psując zupełnie nic z ich magii i intymności. Na prawdę polecam podobne sesje – wspaniała pamiątka. 

 

P.S. Po wiedzę i ciekawostki na temat karmienia piersią i mleka mamy polecam udać się do genialnej w swoim fachu Hafiji. 

karmienie piersią karmienie piersią karmienie piersią karmienie piersią karmienie piersią