Jak nauczyć niemowlę samodzielnego zasypiania

Przez pierwsze 3 miesiące życia Zosi, usypialiśmy ją nosząc na rękach w pionie przodem do nas. Mąż na ramieniu, ja- przytuloną do piersi. W pionie, bo nasza córka od urodzenia nienawidzi, będąc noszona na rękach, pozycji leżącej. Nie uznaje jej, od razu jest wrzask. Musi być do pionu, kropka. Noszenie jej na rękach do zaśnięcia zajmowało nam czasem 15 minut a czasem 2 godziny. Nigdy też nie zasypiała przy piersi. Ona od początku (nie wiem czy stety czy niestety) wiedziała, że pierś to jedzenie więc się przy niej nie śpi (cała mamusia- jeszcze by wnieśli jakieś dania specjalne i by ją coś ominęło). Pozytywy z tego płynące są takie, że nigdy nie miewam problemów z "wiszeniem" Zosi na piersi. Najada się- wypluwa pierś i do widzenia. Ale o ile łatwiej czasami byłoby jednak uśpić ją siedząc sobie na fotelu i zwyczajnie odłożyć do łóżeczka bez pokonywania tych kilometrów w holu od okna do okna. Dobrze, że u teściów, gdzie jeszcze wtedy mieszkaliśmy, hol jest na tyle duży, że dało się zrobić spokojnie 12 kroków w jedną i 12 w drugą stronę- prawie jak prawdziwy spacer.

Usypialiśmy Zosię na rękach bez względu na to czy było to usypianie na noc czy zaledwie drzemka w ciągu dnia. Najdziwniejsze jest to, że jakoś z góry założyliśmy, że nie zaśnie sama, że dziecko trzeba usypiać.

Pewnego razu na spacerze odkryłam, że Zosia potrafi zasnąć sama ale pod warunkiem, że ma pieluchę na twarzy. I to był pierwszy krok do tego, żeby spróbować przestawić ją na samodzielne zasypianie również wieczorem.

Przeprowadzkę do nowego mieszkania i to, że Zosia będzie miała tam swój pokój uznaliśmy za najlepszy moment. I tak od pierwszej nocy spędzonej tutaj- kiedy Zosia miała 3 miesiące- zasypia nam sama. Wieczorem kąpiemy ją, ubieramy, karmimy i kładziemy do łóżeczka. Buziak w czółko, gasimy światło, wychodzimy z pokoju i mamy wieczór dla siebie.

Oczywiście, żeby było tak cudownie musi być spełnione kilka warunków. Mianowicie 4 bez których Zosia pewnie by nie zasnęła albo zajęłoby jej to znacznie więcej czasu.

1. Otulacz

Zosia musi być ciasno otulona. Kiedyś otulaliśmy ją tradycyjnym sposobem razem z nóżkami, teraz kiedy ma już ponad 4 miesiące tylko ściskamy rączki. Używaliśmy do tego różnych rzeczy w zależności od jej wieku i temperatury powietrza: rożka, otulaczy bambusowych i muślinowych, kocyka. Obecnie otulamy ją w bambusowe otulacze firmy Aden+Anais. Od samego początku praktykowaliśmy otulanie. Jak jeszcze zasypiała na rękach to otulaliśmy ją po nocnych karmieniach. Zasypiała od razy po odłożeniu. Noworodki to lubią, ponieważ w brzuchu mamy również było ciasno. Czują się przez to bezpiecznie.

2. Smoczek

Kiedy zrezygnowaliśmy z noszenia jej na rękach do zaśnięcia, niestety zaczęła potrzebować czegoś, co pomogłoby jej się wyciszyć. Z pomocą przyszedł oczywiście smoczek. Zosia smoczka nie uznaje w żadnej innej sytuacji poza zasypianiem właśnie. Nie uspokaja jej kiedy jest markotna czy kiedy zaczyna płakać np. w samochodzie. Nie działa to na nią. Wręcz przeciwnie- jeszcze bardziej drażni jak jej go proponujemy. Ale do zasypiania jest prawie niezbędny. Prawie, bo zdarza jej się czasem zasypiać bez. Chociażby w nocy po karmieniu czy czasem w aucie.

3. Pielucha na twarzy

Tak. Po przypadkowym odkryciu na spacerze teraz ZAWSZE podczas zasypiania pielucha musi być na twarzy. Podobno wiele dzieci to lubi. Jak nie położymy jej sami to Zosia próbuje sama ją sobie naciągnąć rączkami. Cała twarz musi być przykryta. Sądzę, że wiąże się to z przyjemnym uczuciem wtulenia w coś buzi i z zapachem, który dziecko doskonale zna.

4. Biały szum

Bez tego nie wyobrażam sobie opieki nad noworodkiem. Poważnie. Biały szum jest jak zbawienie! I działa cuda! Chodzi o jednostajny, ciągły szum podobny do pracy odkurzacza czy suszarki. Dziecku kojarzy się on ze znanym dźwiękiem z brzucha mamy. Przez całe 9 miesięcy noworodek słyszy w brzuchu głównie szum wód płodowych oraz pracę serca i innych narządów mamy. Obecnie dostępnych jest mnóstwo aplikacji z takimi odgłosami. My od początku korzystaliśmy z mojego telefonu. Włączaliśmy tryb samolotowy, odpowiednią aplikację i szumiałam Zosi jak spała. Problem w tym, że praktycznie straciłam swój telefon. Jak Zosia spała nie miałam kontaktu ze światem. Postanowiliśmy więc zainwestować w Misia Szumisia. My mamy tego polskiej marki. Miś ma wkładane do środka specjalne urządzenie na baterie emitujące kilka rodzajów różnych szumów. Po 45 minutach Szumiś stopniowo się wycisza, żeby po kolejnych 5 minutach wyłączyć się zupełnie nie budząc przy tym śpiącego dzieciątka. Sprawdza się genialnie. Na prawdę polecam wszystkim przyszłym i obecnym rodzicom.

Oczywiście zdarzają się takie dni (skoki rozwojowe, ząbkowanie, szczepienie czy dodatkowe głosy jak odwiedzą nas znajomi) kiedy nie idzie tak gładko i kilka razy trzeba do niej wchodzić chociażby po to, żeby podać smoczka, ale większych problemów raczej z nią nie mamy.

Może nasze sposoby usypiania sprawdzą się również u was. Myślę, że warto spróbować. Tajemnica tego tkwi chyba jeszcze w tym, żeby trafić odpowiednio z wiekiem dziecka. Wydaje mi się, że my z 3 miesiącami trafiliśmy idealnie. Później mógłby być już problem. Dajcie znać jak wam poszło.

 

śpiące niemowlę miś szumiś śpiące niemowlę śpiące niemowlę miś szumiś śpiące niemowlę śpiące niemowlę

Ochraniacz do łóżeczka i pościel w kropki na zamówienie – Dots My Love

Kocyk – TK Maxx