DIY: Kokardki na głowę dla dziecka

Kiedy marzyłam o rodzinie zawsze chciałam mieć córkę. Trochę dlatego, że moja Mama- matka dwóch córek- zawsze powtarzała, że super jest mieć córkę. Nie twierdziła przy tym absolutnie, że w posiadaniu syna jest coś nie tak. Mówiła tylko, że nawet jak była już moja siostra to drugą też chciała córeczkę. Tak mi więc jakoś to zakodowała w głowie i też zawsze marzyłam o córce.

Przy małych dziewczynkach można trochę cofnąć się do dzieciństwa i zabawy lalkami. Ja osobiście uwielbiałam je przebierać i wcielać w przeróżne role. Mogłam to robić godzinami. Moja córka, na zabawę lalkami jest jeszcze za malutka, ale na bycie troszkę żywą lalką do przebierania jest absolutnie idealna. Jakkolwiek upiornie to brzmi, mamy córek doskonale wiedzą o co chodzi. A jeszcze mając cały ten sklepowy dobrobyt i cudowności w postaci dziewczęcych ciuszków to już na prawdę można zwariować. Nie trzeba być nawet matką, żeby rozczulać się nad urokliwością działu dziecięcego. Zarówno damskiej jak i męskiej jego części z resztą.

Ja, jako zapewne nie jedyna, totalnie zwariowałam będąc jeszcze w ciąży. Kupowanie, szykowanie, zbieranie, układanie- totalny szał. Zawsze podobały mi się ozdoby na tych małych dziewczęcych główkach z garstką włosków. Z gotowych sklepowych, jeśli już, dostać można jedynie cekinowe i falbaniaste koszmarki. Zupełnie nie moja bajka. Trzeba było więc poradzić sobie inaczej, I udało się! Uszykowałam dla Zosi całkiem pokaźny zbiór kokardek w różnych kolorach. Poniżej pokazuję szybki tutorial jak uszyć ładną kokardkę.

kokarda

  • Potrzebujemy dwóch prostokątnych kawałków materiału. Oba kawałki podwijamy po równo z góry i z dołu i zszywamy przy środku tak aby powstał tunel.
  • Boki większego prostokąta podwijamy pod spód i przyszywamy przez całą wysokość przy samym środku.
  • Zbieramy przez środek tak aby powstała kokardka i zszywamy, aby się to trzymało w takiej formie.
  • Mniejszym kawałkiem owijamy kokardę zakrywając miejsce zszycia i zszywamy z tyłu.
  • Cieszymy się idealną kokardką i robimy 15 następnych w różnych kolorach.

Ok, teraz się mogę przyznać, że nasze kokardki zleciłam do wykonania Pani, która zrobiła to szybko, umiejętnie i idealnie. Osobiście nie chciało mi się w to wtedy bawić. Także jakby ktoś był równie wygodny jak ja to mogę podać namiary.

Jednak same kokardki to nie problem. Problemem okazało się to, na czym je umieścić. W pierwotnej wersji dostałyśmy kokardki przyszyte do opasek z tego samego materiału z wpuszczoną w środek gumką. Wizualnie było ok bo pasowały do siebie, ale praktycznie okazało się totalnym niewypałem już po pierwszej przymiarce. Po pierwsze trudno było uszyć opaski w odpowiednim dla dzieciątka rozmiarze. Nie wiadomo było jaki wymiar podać, żeby nie były ani za luźne ani tym bardziej za ciasne. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że o ile gumka rozciągnie się sporo o tyle materiał jednak będzie miał ograniczenia i może zwyczajnie ściskać główkę niemowlaczka. I tak właśnie było. Szybko więc odprułam wszystko i zostałam z samymi kokardkami.

opaska

Drugą opcją były zwykłe gumki w pasmanterii widniejące pod przyjemną nazwą "gumka do majtek". Z reguły występujące w dwóch ciekawych kolorach- białym i czarnym. Stwierdziłam jednak, że trudno, jakoś to zdzierżę. Rzeczowe gumki do majtek również okazały się złe, bo mają mocny, że tak to nazwę niefachowo, ścisk i było podobnie jak przy pierwszej wersji.

Trzeci sposób podpatrzyłam na stronach sklepów z gotowymi ozdobami na głowę (o ile w internecie natrafić można na naprawdę piękne opaski o tyle ich ceny są na tyle wysokie, że nie zdecydowałam się na ich zakup. Wolałam kombinować sama). Tam zamocowane są one najczęściej na tzw. gumkach lamówkach. Plusy były takie, że lamówki występują w naprawdę wielu kolorach i są na tyle delikatne, że ani troszeczkę nie ściskają główki idealnie się przy tym trzymając. Wadą jak dla mnie jednak było to, że są dosyć szerokie. Mi osobiście podobają się ozdoby na bardzo wąziutkich opaseczkach.

opaska

No i czwarty pomysł okazał się najlepszy. Zupełnie nie mam pojęcia jak na niego wpadłam. Otóż idealnym rozwiązaniem (i chyba najtańszym) okazały się- UWAGA!- majtki ciążowe! Tak! Dokładnie! Majtki owe zakupiłam w połowie ciąży w Rossmanie. Dla mnie okazały się totalnie niewygodne, więc nie używane. Na opaski dla Zosi zaś są idealne. Są to majtki bezuciskowe więc, jak sama nazwa wskazuje, nie ściskają główki. Są mięciutkie, wygodne, i po przecięciu ich w miejscu brzuszka na paski same rolują się w wąskie opaseczki. Nie wymagają przez to żadnego obszywania. Wystarczy tylko zszyć ze sobą końce. TADAM!

opaskaopaski opaski